środa, 18 stycznia 2017

EG

Kilka lat temu pierwszy raz zetknełam się z tabletem. Nie czułam malowania w programie graficznym. Wolałam babrać się w farbach, czasem pacnąć sporą dawkę wody na papier i zdać się na przypadkowe połączenie barw, przejechać dłonią po pędzlu tryskając kropelkami akryli we wszystkie strony, czy palcami zetrzeć misternie namalowane linie.
Nie wiem skąd wzięło mi się, że 'malarstwo analogowe' jest mi bardziej bliskie.
Dwa dni temu odkurzyłam wacoma.









20 godzin dłubania, testowania, błędów
i radochy, zdecydowanie.




czwartek, 5 stycznia 2017

Poisonous

Pod koniec grudnia rozpakowałam z szarego zawiniątka najzwyklejszy jasny czajniczek. Kawał dobrej, ciężkiej porcelany. Razem z zapasem herbat na kolejne 10 lat.
Chwilę poleżał na kuchennym stole, aby od czasu do czasu dać się dotknąć i podumać.
Hektolitry wypitej senchy później pojawił się odpowiedni szkic, pasujący do nas i do naszej chatki.

Czachy to nigdy nie był mój wzór. Zbyt agresywny, zbyt groźny, niepasujący do mojego leśnego charakteru.


Byłam jednak zaskoczona, jak bardzo odpowiada mi połączenie czaszki i roślin. Surowy kształt z licznymi spękaniami przełamany łagodnością pastelowych kwiatów, świeżością trawy.

Zaprasza na herbatkę z trucizną.                                                                        /za nazwę, której mi brakowało, dziękuję Asi ;) / 















poniedziałek, 28 listopada 2016

Lawenda

Najwięcej przyjemności sprawia malowanie dla kogoś bliskiego. Kiedy od razu wiem, że to jest odpowiedni wzór, kiedy nie waham się nad każdą kreską.
Cieszę się, kiedy mam pewność, że kawa w tej wielkiej filiżance pachnącej lawendową łąką będzie umilać kolejny rok życia. Wszystkiego Najlepszego Mamo!









sobota, 5 listopada 2016

Chusty

Uwielbiamy się nosić. Kto nas zna, ten wie :) Nie jestem chustoświrką, bo w całym naszym zyciu mieliśmy na własność tylko kilka chust, ale chustowaliśmy się naprawdę często, korzystając z dobrodziejstw, które z tego płyną.

Tę miłość musiałam zachować na obrazie. Chciałam chociaż raz spróbowac swoich sił w przedstawieniu tak wyjątkowej bliskości. Ale 'na razie' sie nie skończyło :)








piątek, 21 października 2016

IV Zlot Artystów w Woziwodzie

Połowa września od kilku lat to najlepszy czas w roku.


Wydarzenie, na które wyczekuję z taką radością jak dziecko na święta- i zapewne nie tylko ja. 
Kilka dni, w czasie których ponad 40 osób spotyka się przy biżuteryjnym sprzęcie targanym z warsztatu przez pół Polski i dzieli swoją wiedzą. Gdzie w powietrzu unosi się gwar i śmiech, zapachy domowych ciast, świeżo suszonych grzybów i.. wytrawiacza zmieszanego z oksydą;) Gdzie podziwiać można z bliska tę biżuterię, którą z uznaniem oglądałam na ekranie monitora.
Wszystko w zachwycającym otoczeniu natury tucholskich borów.

Niech przemówią zdjęcia :)












Bardzo dziękuję Kasi i jej rodzicom ze Skarbów Natury za tak doskonałą organizację kolejnego zlotu! Wspaniale było spędzić z Wami te 4 dni i dzięki Wam poznać tyle uzdolnionych osób :)

Wśród biżuteryjnych warsztatów z glinek metali, wire wrappingu, lutowania, wytrawiania, sutaszu, emalii znalazłyśmy także czas na warsztaty ze scrapbookingu, identyfikacji wizualnej z Unikato, domen, HTML i prowadzenia działalności ;) Tworzyłyśmy także kremy dzięki produktom marki Naturalne Piękno


Serdecznie dziękuję za paczkę pełną prezentów!


Dziękuję, Kasia - za przepyszne ogórki w zalewie musztardowej (tajemniczo zniknęły chwile przed zrobieniem zdjęć) i smakowity ajvar, a także prześliczne kolczyki z perłami hodowlanymi w srebrnej oprawie.


Sylveco - za zestaw kosmetyków, który wyjątkowo przypadł mi do gustu. Pachną po prostu nieziemsko!


Galanteria Drewniana - Za urokliwe drewniane plakietki, które dostała każda z uczestniczek.


Unikato- za memo book, w którym rozrysowuję swoje pomysły i projekty.
Mollie Potrafi - za najnowszy numer pełen pomysłów DIY.
Gdańskie Dni Sąsiadów- za Sąsiedzką Książkę Kucharską, która przydaje mi się przy każdej okazji :)


web analytics